Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
"Ty jesteś... gejem?"

"Ty jesteś... gejem?"


Powrót
Zrecenzuj, proszę

Pierwsza kostka czekolady.

Miał jej nie jeść. Obiecał sobie. Z takim trudem zgubił te zbędne kilogramy. Wszystko przez te cholerne święta! Dom pełen ciotek, których nigdy wcześniej na oczy nie widział; namnożyły się w to Boże Narodzenie jakby specjalnie na złość jemu, każda z paczuszką wypełnioną kaloriami. Jakby nie mogły chociaż raz dać mu czegokolwiek bardziej pożytecznego. Chociażby książki! Ale nie. Po co. Lepiej naładować dzieciaka cukrem a potem pozwolić starszej siostrze wysyłać go do dietetyka i każdego dnia powtarzać, że przytył. Podczas gdy jej samej z tych przyciasnych dżinsów wychodzą wały tłuszczu. Pieprzona hipokrytka.

Druga kostka czekolady.

Już widział te dziesiątki kalorii, siejące chaos i spustoszenie w jego idealnie ułożonym przez wciskane mu z dłoni matki-farmaceutki leki wypełnione witaminami, białkiem i innymi tak ważnymi dla jego rozwoju środkami.

Trzecia.

Szkodniki, przez które za kilka lat będzie jednym z niewielu, którzy zawitają w księdze Guinessa, zaszczytu tego doznawszy z winy kilku ton masy własnego ciała, ulegającego rozkładowi na szerokiej, uginającej się pod nim sofie, przed ekranem telewizora, obserwując perypetie życiowe tych tanich gwiazdek typu panny Rutowicz... Błee!

Czwarta.

- Michał!

Pasożyty, penetrujące jego wnętrze niczym fascynat Muzeum Sztuki Polskiej...
- Michał, do jasnej cholery, utopiłeś się w tej łazience?!

Michał? Skądś znał to imię. Chwila. Momencik, zaraz sobie przypomni. Aaa! Że Michał, że on! Tylko kto mógł nawoływać go tak piskliwym, najwyraźniej damskim głosem, podczas gdy on wpatrywał się w swoje lustrzane, tak przecież grube oblicze?
- Kurwa, wyłaź wreszcie!

Magda. Osobnik we włosach koloru blond, najprawdopodobniej urodzony już w niezbędnym do życia, różowym dresiku ze złotym na - cieszącym się rozmiarami - biuście z napisem "Patrz, nie dotykaj" i koniecznie tego samego koloru ogromnymi obręczami w uszach. Nieraz zastanawiał się, o ile tylko mniejszymi od opon samochodowych... Irytująca kobieta.
- Zaraz...
- Co ty tam robisz tyle czasu?!
- Wypełniam moje szanowne wnętrze jedną z przez nie najmniej pożądanych substancji.
- Co?

I bardzo, zaprawdę, bardzo błyskotliwa.
- No jem, konsumuję, opycham się, daję ulgę żołądkowi...
- W łazience?! Co ty, kurwa, jesz w łazience?
- Czekoladę...
- Nie denerwuj mnie, tylko wychodź wreszcie! Za chwilę wyjeżdżamy, a ty nawet się nie spakowałeś! Przecież matka cię zabije!

Oj tam, od razu zabije.
- No już, już, idę...

Nie spodobała mu się mina, jaką Magda przybrała, gdy opuścił próg jedynego miejsca, w którym dotychczas czuł nienaruszoną przez żadne spalone na solarium, wścibskie siostry. Nie podobał mu się też jej komentarz i 'Dodowaty' śmiech - jak zwykł go w myślach określać, z powodu podobieństwa do pewnej charakterystycznej piosenkarki, znanej raczej z polskiej wersji biustu Pameli Anderson, niż swojego domniemanego "talentu" wokalnego - jakim w sekundę później zabłysnęła. Magda śmiechem, rzecz jasna, a nie Dodzia śpiewem.
- Masz zamiar iść z tym... no takim... dziwnym na głowie?

W imię Slasha, i Marleya, i Cobaina Kurta, jak ona śmie obrażać jego oczywisty talent fryzjerski?!
- To coś, moja droga damo, nazywa się ARTYZM. To jest istna sztuka, piękno samo w sobie!
- Nazwałabym to raczej kremem.
- Co...?

O kurwa. No tak. Nie zmył odżywki.
- To białe coś..
- No przecież wiem!

Czemu ona zawsze robi z niego idiotę?
- Michał, to już nie jest zabawne. Doprowadź się do porządku, daję ci pół godziny. Masz byc spakowany, ubrany tak, jak tego normy społeczne wymagają i czekać przy samochodzie.
- Czemu mi rozkazu... Chwila! Normy społeczne? Jakie znowu normy? Że co, że niby jestem jakiś a-społeczny? Magda, nie odwracaj się do mnie tyłem, tylko mi odpowiedz! A ten palec to sobie możesz wsadzić wiesz gdzie!


***


- Prosiłam cię, żebyś się ubrał normalnie. Michał no, jak można w czymś takim się ludziom pokazać! Nie potrafisz choć raz jeden założyć na siebie czegoś normalnego? Jedziemy do S.T.O.L.I.C.Y., tam są ludzie cywilizowani!
- Sugerujesz, że jestem mało cywilizowany?!
- Mamo, powiedz mu, żeby się przebrał!
- Michał, nie denerwuj siostry...
- Słyszysz? Zdejmij to z siebie!
- A co ci się tak nie podoba?!
- Ta koszulka! Jezu, żeby dziewiętnastoletni chłopak ubierał na siebie coś z nadrukiem z Kłapołuchym... i to jeszcze różowe!
- Przecież to twój ulubiony kolor! A Kłapołuchy jest słodki!
- Ale to jest takie niemęskie! I ty się dziwisz, że nie masz dziewczyny?!
- Magda, zostaw brata w spokoju..
- No ale mamo..
- CISZA!
- Dobrze, tato.
- Przepraszam.
- Nie denerwuj się, kochanie. Michał, załóż na siebie bluzę i siadaj z tyłu, Magda z przodu przy ojcu, ja obok Michała. Nie będziecie mi się całą drogę kłócić!

***


Warszawa była najnudniejszym miejscem, jakie w życiu widział. Ulice wypełnione samochodami, tak podle zatruwającymi środowisko, miliony ludzi pędzących nie wiadomo gdzie i dopełniających smród spalin zapachem dymu tytoniowego (- Ej, laska, daj fajkę! - MICHAŁ! -Słucham, mamo? - Jak możesz tak sobie zanieczyszczać płuca! - Aluniu, daj dziecku spokój, niech sobie ulży, podróż była taka stresująca... Chodź synu, ja ci tu zaraz kogoś załatwię. Proszę pani, ma pani może papierosa? - Tak, tak, oczywiście. - Dziękuję. No masz, synek, dokarm raczka. -Ee... dzięki, tato... ). Jednak było także coś, co poprawiło mu podły, z powodu kilkugodzinnego zwiedzania muzeów i tego typu beznadziejnych miejsc, humor. Sklepy. Odzieżowe. Jedyne miejsca - poza łazienką z jego ukochanym, wielkim lustrem - gdzie czuł się jak w domu. Łączyła je także wspólna cecha wprowadzania go w kompleksy.

Centra handlowe były jedynym miejscem, w którym widać było, że Michał i Magda są rodzeństwem bliźniaczym. Różnili się nie tylko charakterem, ale także wyglądem; jego czarne dready z mnóstwem koralików w kolorach rasta idealnie krzyżowały się z jej jasnymi lokami, a wybitnie alternatywny styl ubierania się dopełniał ich kontrastu. Choć różniły ich wiekowo zaledwie minuty, wydawali się ze sobą zupełnie mało spokrewnieni. Chociaż oboje równie długo spędzali czas na porannej i wieczornej kąpieli czy przygotowaniach do wyjścia gdziekolwiek. Nieraz zdarzało się, że wspólnie malowali oczy czy korzystali z tych samych ubrań; dziewczyna już dawno przyzwyczaiła się do pewnego rodzaju odmienności młodszego brata, choć czasem wciąż ją zadziwiał. Jak np. tą koszulką z postacią z Kubusia Puchatka.

Coś uroczego tkwiło jednak we wspólnych spojrzeniach na tych samych mężczyzn czy wzajemnym pytaniu się o zdanie na temat danego ubrania. Pomimo różnych gustów, w tych kwestiach dogadywali się bardzo często. Czasami tylko owe spojrzenia wypełniały Magdę niepewnością; chłopak od zawsze miał smykałkę do typowo babskich rzeczy, jednak wciąż trwała w nadziei, że to tylko przejściowe "odchylenie". Mimo to lata mijały, a chłopak stawał się coraz bardziej... zniewieściały.

***


- Michał...
- Tak, Madziu?
- Mam na imię Magda.
- Wiem, Madziu.
- Michał!
- Słucham, Madziu?
- Wkurwiasz mnie.
- Przepraszam, Madziu.

Dlaczego ona się tak denerwuje, kiedy on tylko stara się byc miły?
- Trzymajcie mnie... Nie, Michał, puść mnie. Posłuchasz mnie wreszcie? Dziękuję. Chciałam się ciebie zapytać o coś bardzo ważnego.
- Nie, Madziu, ja naprawdę nie ruszałem twojej maskary! Nie wiem nic o złamanej szczoteczce, jak ją chciałem pożyczyć... znaczy no ruszałem, ale wtedy, jak chciałem pożyczyć wczoraj, nie wcześniej! No więc nie ruszałem jej wcale, tylko trochę wczoraj ale juz była złamana, to nie ja!
- Michał, o czym ty mówisz...
- No o twojej maskarze!
- Złamałeś mi maskarę...?

Jak to się dzieje, że ona zawsze się wszystkiego domyśli?!
- Nie chciałem!
- Dobrze, Michał, nic się nie stało. Hej, nie płacz! Przecież nic nie szkodzi...
- Przepraaaszaaamm...
- No, już dobrze. Uspokój się. Masz tu chusteczkę. Rozmazałeś sobie tylko oczy... dobrze, już dobrze. A teraz powiedz mi taką rzecz...
- Twojej prostownicy. też nie ruszałem..
- ...
- Tak?
- ...
- Madziu?
- Chciałam tylko zapytać, czy jesteś gejem.

Co do kurwy..?! Gejem?! Że co, że homoseksualistą, pederastą, PEDAŁEM? Lubiącym facetów i tak dalej? Że niby Zakościelny = ciacho i tym podobne? On?! Ona się chyba uderzyła. Przecież to niemożliwe, jemu nigdy nie podobał się chłopak. No, może Zakościelnemu urody zazdrości, a ten Japończyk co z nim do trzeciej liceum chodził dość zgrabny tyłek miał, ale to nie znaczy jeszcze, że jest homo! Prawda...?
- Nie patrz tak na mnie. Przecież nie miałeś nigdy dziewczyny, malujesz się i w ogóle... a nad łóżkiem masz plakat Daniela Radcliffe, z tej sztuki, gdzie nago występował.
- Nie lubię dziewczyn! Znaczy, tych co tutaj mieszkają, same pudernice. A plakat mam, bo mi się sztuka podobała!
- Michał, masz nad łóżkiem zdjęcie nagiego chłopaka...
- ...
- MALUJESZ SIĘ...
- Lubię ładnie wyglądać, a makijaż zakrywa mi podkrążone oczy.
-I podrążone policzki?! Poza tym normalny facet nie zwraca uwagi na takie rzeczy!
- Madziu, nie jestem gejem.
- Jesteś pewien?
- Tak.

Na pewno. A z Tomkiem chyba powinien zerwać. Ten nowy sąsiad, Olek, całkiem dobrze wygląda bez koszulki.
Głosuj (0)

Dredziara 07.05.2010